Czapka do biegania

Przyszedł sezon czapki do biegania.

Zacznę od apelu do pań: Kobieto, nie biegaj z gołą głową! Jak już naprawdę nie akceptujesz czapki biegowej, to załóż opaskę. Wiem, że czapki psują fryzurę, wiem, że są okropne, że wygląda się w nich strasznie – ale TRZEBA mieć coś na głowie, jeśli nie chcesz zakończyć biegania przeziębieniem.

Podczas biegania wytwarzasz wiatr i ten zimny wiatr owiewa Ci głowę: głównie zatoki i uszy. A głowa nie posiada izolacyjnej warstwy tkanki tłuszczowej i jest wrażliwa. Wyziębione w ten sposób zatoki i uszy mogą Ci sprawić kłopot. Dlatego musisz o nie dbać. Bo konsekwencje choroby zatok czy uszu mogą być poważniejsze niż grypa.

Wprawdzie dawno już obalono mit, że „najwięcej ciepła ucieka przez głowę” – bo ucieka przez głowę tak samo, jak uciekałoby przez każdą inną część ciała, gdybyśmy wyszli na mróz w stroju kąpielowym. Po prostu zwykle jesteśmy porządnie ubrani i tylko głowa pozostaje odkryta.

Skup się na zakryciu czoła i uszu. Osobiście tylko w najchłodniejsze dni lub jeśli pada – zakładam czapkę. W pozostałe dni biegam w bufce.

Na własny użytek rozróżniam 4 rodzaje okrycia na głowę:

1. Cienka dość wąska opaska – taka, która w sklepach sprzedawana jest jako produkt do podtrzymywania włosów czy żeby chronić przed spływającym potem. Sprawdza się idealnie w temperaturze lekko poniżej 10 stopni, szczególnie, gdy wieje. Można się bez niej obejść, ale jednak troszkę chroni zatoki. Szczególnie, jeśli jesteś wrażliwa na zachorowania. Tutaj możesz zobaczyć, o co chodzi.

2. Szeroka elastyczna opaska – jest już na tyle szeroka i gruba, że dobrze chroni uszy i czoło, najbardziej narażone miejsca. Jednocześnie pozwala na odprowadzanie ciepła górą, więc nie masz wrażenia, że głowa się gotuje. Stosowana jest bardzo często przez osoby biegające na nartach biegowych. Uczciwie powiem, że nie mam jeszcze takiej opaski, ale w końcu sobie kupię. Tutaj i tutaj są fajne opaski. Albo możesz wesprzeć GOPR - zysk ze sprzedaży tych opasek jest przekazywany dla GOPR.

3. Bufka to rodzaj komina, który zakładasz w różnych konfiguracjach. Uniwersalna rzecz, która przyda się nie tylko na bieganie. Można z niej też zrobić czapkę. A teraz nawet (podczas pandemii) może nam posłużyć jako maska okrywająca usta i nos. Tu masz artykuł o bufce, gdybyś miała jakiekolwiek wątpliwości. Bufkę zakładam, gdy nie pada i gdy temperatura jest już w okolicach od 7 stopni w dół, szczególnie gdy wieje wiatr. Bo jak pada, to dla mnie już lepsza jest czapka (ponieważ moja bufka słabo się składa w czapkę). Ale generalnie bufka to moje podstawowe nakrycie głowy podczas biegania jesienią i zimą.

4. Czapka jest już naprawdę na najtrudniejsze warunki. W czapce bardzo poci się głowa, więc musi być dobry powód, żeby się w niej męczyć. Wybierz cienką biegową techniczną czapkę. Nie zmarzniesz. Naciągnij ją na czoło i uszy. Nie biegaj w wełnianej czapce, bo głowa Ci się ugotuje. Ja mam czapkę z otworem na kucyk i świetnie mi się sprawdza podczas opadów i w naprawdę chłodne dni – takie, gdy się zastanawiam czy w ogóle wychodzić na bieganie.

Czy musisz mieć wszystkie 4 rodzaje nakryć na głowę? Nie musisz. Ja cały zimny sezon ogarniam bufką i czapką dla biegaczy. Głównie biegam w bufce i tylko gdy pada albo jest bardzo zimno zakładam czapkę. Ponieważ z dobrej elastycznej bufki też można zrobić czapkę, więc wersja minimum to dobra bufka. Kup porządną, żeby udało się ją zawiązać nawet w czapkę.

Ważny komentarz na koniec: ten artykuł dotyczy BIEGANIA. Biegania – nie spaceru, nie marszobiegu, nie nordic walking, nie nart biegowych itd. Na spacer czy marsz po prostu załóż czapkę. Dostosuj nakrycie głowy do swojego tempa i tego, jak bardzo spodziewasz się spocić. Im mniej, tym bardziej zasłoń głowę.

I jeszcze słowo o rękawiczkach do biegania. Nie mogę się powstrzymać. Bo cienkie rękawiczki do biegania są mega. Wprawdzie od wychłodzenia rąk nie złapiesz przeziębienia, ale bez rękawiczek w zimny dzień jest naprawdę nieprzyjemnie. Podczas biegania machasz przecież rękami i one pochłaniają ten cały zimny wiatr. Robią się czerwone albo białe i skostniałe. Już nie wspomnę, że potem takie przemarznięte ręce wyglądają okropnie. Więc w cienkie (naprawdę cienkie) rękawiczki do biegania też warto zainwestować. Bo przecież będziesz biegać i jesienią, i zimą. Bo ustaliłyśmy już, że nie wystarczy marzyć, tylko trzeba się ruszać. I pamiętaj, że ruch to największy wróg tycia. A tycie nam się nie podoba. Szczególnie po 40 ;))

A jeśli nadal zastanawiasz się jak biegać jesienią albo w czym biegać w zimie, to polecam 2 teksty z bloga:

10 porad jak biegać jesienią

Jak biegać zimą