Jak biegać z telefonem

Zawsze biegam z telefonem.

Głównie dlatego, że jestem bardzo ostrożna i nie chcę „kusić losu”. Boję się, że coś sobie zrobię albo że będę koniecznie musiała skontaktować się z domem. Albo, że dom będzie musiał się skontaktować ze mną.

Ta potrzeba bycia „pod telefonem” podczas biegania spowodowała, że bardzo długo używałam i biegałam z malutką Nokią. To były te czasy, gdy na bieganiu nie strzelałam zdjęć, tylko po prostu robiłam swoje.

Wszystko zmieniło marzysz.biegnij, bo mając firmę związaną z bieganiem okazało się, że trzeba robić zdjęcia podczas biegania. To zresztą otworzyło mi zupełnie nowe perspektywy biegowe, o których wcześniej nie wiedziałam. Okazało się na przykład, że można się zatrzymać podczas treningu i nic się nie dzieje złego(!). No szok. Szczególnie, jeśli jesteś na wycieczce biegowej – no to już koniecznie trzeba się kilka razy zatrzymać na zdjęcia.

Skończyły się więc czasy malutkiej Nokii, nastał czas smartfona. Ale jak biegać z telefonem? Jak zmieścić smartfona w maleńkiej kieszonce w koszulce czy spodenkach? Zimą czy jesienią to się jeszcze da, ale latem…???

Niestety długo (nadal zresztą) wielu producentów ubrań sportowych nie zauważyło tej palącej potrzeby schowania gdzieś telefonu. Naprawdę bardzo trudno jest znaleźć spodenki z kieszenią, która zmieści smartfona i nie będzie on przeszkadzał. Nie nawet jakiegoś wielkiego – ten mój nie należy do największych, zresztą świadomie wybierałam taki, który nie będzie za duży, no bo … bieganie.

Już prawie miałam kupować sobie jakiś dodatkowy gadżet, do którego schowam telefon.

Najpierw przetestowałam klasyczny pasek na bidony, który miał też dodatkowe kieszonki. Kompletna klapa, bo bidony podskakiwały i obijały mi się. Słowo daję, że nie wiem, jak inni sobie radzą z tymi bidonami.

Rozważałam potem między elastycznym paskiem z miejscem na telefon i uchwytem na przedramię. Oba te rozwiązania mnie jednak nie satysfakcjonowały.

→ Bałam się, że pasek będzie się przesuwał lub zwijał. Kilka razy biegłam z gumką do przypinania numeru startowego podczas zawodów triathonowych – przez całe bieganie musiałam ją poprawiać i przesuwać i to było arcy-irytujące.

→ Nie chciałam uchwytu na przedramię, bo też się bałam, że będzie mi się zsuwał i jeszcze w dodatku – że mnie odparzy, gdy będę biegać w upale.

I wreszcie…

… koleżanka biegaczka (Elu, dziękuję :)) poleciła mi spodenki z Decathlonu. Mają zresztą całą serię produktów do biegania w terenie (trailowego). Są spodenki o różnych długościach, a nawet spódniczki. I ja akurat wybrałam spódniczkę:

Ma (UWAGA!) aż 6 kieszonek, z czego dwie naprawdę potężne, swobodnie mieszczące smartfon. Teraz nawet rozważam dokupienie małej elastycznej buteleczki, żeby w drugiej dużej kieszeni mieć zawsze przy sobie tę odrobinę wody.

Szczerze polecam. Nigdy nie miałam żadnych rzeczy do biegania z Decathlonu, ale ta spódniczka jest naprawdę rewelacyjna.

A więc nie szukaj już wymówek. Łap za telefon i idź pobiegać.

Jeśli nie lubisz biegać bez telefonu i bez kontaktu z domem, to spróbuj. Telefon w mojej spódniczce jest niewidoczny i nie przeszkadza w bieganiu. Ok, może jest trochę mokry z zewnątrz po treningu, ale to jest mój najmniejszy problem.

To nie jest artykuł sponsorowany. Słowo daję.