Jak oszukać czas?

Ostatnio pisałam o tym, że praca zawsze wypełnia dokładnie tyle czasu, ile jest dostępne.

Niewykluczone, że gdybyś cały dzień chciał(a) spędzić na obowiązkach domowych, to miał(a)byś dzień z głowy. Domowe obowiązki spokojnie mogą nam zająć 24 godziny na dobę.

I właśnie dlatego, jeśli chcesz robić coś więcej, niż tylko obsługę domu i rodziny, to nie możesz się poddawać, rozkładać rąk i załamywać, że „nie mam na nic czasu”, lecz troszkę inaczej swoim czasem zarządzić.

„Prawo” Parkinsona, o którym już pisałam, możemy wykorzystać na swoją korzyść. Kiedyś przeczytałam poradę “Put yourself in the box” – czyli: wejdź do pudełka. Chodzi o to, by samemu narzucić sobie pewne ograniczenia, również czasowe.

Jest kilka konkretnych sposobów, które możesz zastosować zarówno w domu, jak i w pracy, żeby przezwyciężyć „prawo” Parkinsona:


1. Podziel większe zadania na mniejsze kawałki i każdemu takiemu kawałkowi przypisz konkretny termin wykonania.

2. Sprawdzaj regularnie swój harmonogram /plan dnia i czy wszystko idzie zgodnie z tym, co miałaś/eś w planie. Jeśli widzisz, że na jakieś zadanie zaplanowałaś/eś za dużo czasu – to zmień to. Jest bowiem duża szansa, że faktycznie tego czasu jest zbyt wiele. Możesz go wykorzystać na coś innego.

3. Sprawdzaj też, ile naprawdę schodzi Ci czasu na poszczególne zadania.

4. Narzuć sobie limity czasowe na różne czynności. Szczególnie na te, które, nawet niechcący, zabierają Ci mnóstwo czasu np. sprawdzanie maili, czytanie wiadomości czy przeglądanie Facebook’a. Ale też zdecyduj (i trzymaj się tego), że kończysz pracę zawodową o godzinie x – i o tej godzinie ją naprawdę skończ. I nie pracuj już po godzinach.

5. Zaplanuj dzień. Zdecyduj ile czasu poświęcisz na poszczególne rzeczy.

I oczywiście zachowaj w tym wszystkim zdrowy rozsądek :))

A w praktyce, niezależnie od wszystkiego, po prostu zaplanuj czas na te zajęcia, na które masz ochotę: bieganie, spacer itp.

Jeśli masz potrzebę pobiegania – to ustal w domu, kiedy w tygodniu może być Twój czas na bieganie. Jeśli dwa razy (lub chociaż jeden raz) w tygodniu wytniesz z planu rodzinnego 1,5 godziny (przebranie się, bieganie, rozciąganie, kąpiel), to naprawdę świat się nie zawali. A nawet może wszyscy będą szczęśliwsi, bo Ty będziesz w lepszym nastroju. To da się zrobić.

W ten sposób możesz w plan tygodnia wcisnąć też każdą inną, ważną dla Ciebie, aktywność.

Trzymam kciuki!

W planowaniu pomoże Ci planer. A mój planer marzysz.biegnij jest szczególnie dedykowany dla biegaczy. Wypróbuj.